
Natalia Szram
Nie mam doświadczenia w pisaniu blogów, lecz spróbuję podjąć wyzwanie.
Mnie, w poprzednim roku najbardziej poruszyła kampania Tymbarka “Operacja: Kapsel”.
Pierwszy raz spotkałam się w Polsce z zastosowaniem ARG (Alternative Reality Game). Cała ta akcja stała się nie tylko programem promującym produkt, ale stała się częścią życia jej uczestników.
Nie wiem, czy zetknęliście się z nią, dlatego z grubsza przybliżę projekt. Tymbark zdecydował się na stworzenie gry internetowej, uczestnicy tylko poprzez połączenie sił mogli rozwiązać zagadkę. Grę otwierał film, który był nie tylko na stronie akcji, lecz również na YouTube. Film przedstawiał monitoring z przedsiębiorstwa, z którego został skradziony zabytkowy kapsel. Zadanie: znaleźć go! Uczestnicy mogli kontaktować się z sobą na różnych blogach i portalach społecznościowych. W końcowym etapie gra internetowa, zamieniała się w grę terenową, o ile się orientuję po Krakowie. Tam uczestnicy szukali już w rzeczywistości zaginionego kapsla.
Co w tej kampanii mnie poruszyło:
zacznę od skuteczności:
a teraz kreatywność:
Mnie osobiście ta kampania zainspirowała do wprowadzania podobnych rozwiązań na rynek, do pisania scenariuszy.
Agata Piłka
1. Rozpocznę od kampanii, której głównym obszarem promocji były prasa, telewizja i radio, a online był jedynie dodatkiem – jednak dla mnie to w ogóle była polska kampania roku.
Mam na myśli “doniosę, nie doniosę” – przedświąteczną kampanię Liptona, w której Wojciech Mann idzie przez hol stacji telewizyjnej z pełnym kubkiem herbaty i stara się jej nie rozlać – zupełnie jak ja co rano – http://www.youtube.com/watch?v=3qLMM0g8iCY&feature=player_embedded
Kampania w obszarze online była wspierana na stronie https://lykinspiracji.pl/index.php – specjalnie przygotowana gra nawiązuje do reklamy tv (należy przejść przez hol w studiu tv omijając przeszkody).
Cała kampania była rewelacyjna, ponieważ kładła główny nacisk na produkt – w centrum uwagi znalazł się charakterystyczny kubek z herbatą. Oczywiście nie sądzę, aby bez charyzmy Manna udało się odnieść równie duży sukces, ale faktem jest, że “doniosę nie doniosę” zaczęło towarzyszyć co rano wielu osobom maszerującym z kubkami w dłoniach – i samo to jest dość miarodajnym wskaźnikiem sukcesu.
2. Drugą wartą wg mnie uwagi kampanią była Where’s Dexter? (http://www.youtube.com/watch?v=QyQ1W5GD6D8&feature=channel) promująca nowy sezon serialu “Dexter”. Dzięki nałożeniu na odtwarzacz YT klikalnych obszarów stworzono prostą (lecz wciągającą) grę – level 1 zyskał na YT ponad 300 tysięcy wyświetleń.
3. Skrajne emocje pod koniec roku wywołała kampania M&M's na GG – osoby, które zaakceptowały nową skórkę wysyłały emotikony w postaci znanych z reklamy tv M&M’sów:
- Żółty
- Czerwony
Słyszałam skrajnie różne opinie – począwszy od tego, że to słodkie i że skłania do zakupu produktu po narzekanie na taką formę spamu. Jestem ciekawa, czy akcja zmieniła w jakikolwiek sposób statystyki sprzedaży m&msów.
Pewne jest jednak to, że ludzie na forach długo dyskutowali o tym, czy rzeczywiście widzą żółtego i czerwonego, czy może ulegli omamom wzrokowym .
Krzysiek Dróżdż
Przyznaję od razu, że nie chciałbym oceniać skuteczności wspomnianych przeze mnie kampanii. Nie znam bowiem ani ich statystyk, ani też celów, jakie były im stawiane.
Mój faworyt to:
“Zostań hodowcą trawy żubrowej” http://www.trawazubrowa.pl/
Przede wszystkim za pomysł (mam wrażenie, że wszelkie zakazy znacznie zwiększają kreatywność) oraz skuteczność wywołania epidemii. Przynajmniej z moich obserwacji informacja ta rozchodziła się błyskawicznie i to w bardzo różnych grupach ludzi.
Pozostałe nominacje:
http://www.nabolgardla.pl/
Duży plus za pomysł wykorzystania gry i konkursu. Szkoda, że strona trochę trudna w obsłudze.
“Mamy sposób na śledzika” – www.spryciarze.pl
Za wyczucie chwili. Plus byłby o wiele większy, gdybym bardziej ufał ludziom z tego portalu, którzy twierdzą, że bounce rate tej kampanii był niższy niż 40%.
Bartosz Junkiewicz
Mnie zapadła w pamięć kampania, co prawda nie Polska, ale bardzo na czasie ‘Delete 10 Facebook friends, get a free Whopper’ Zrobiło się o niej naprawdę głośno w różnych mediach, a najlepsze jest to, że ludzie naprawdę zaczęli usuwać znajomych, żeby dostać Whoopera – ponad 120 tys. znajomych zostało usuniętych…
W Polsce social media marketing dopiero startuje i będziemy się jeszcze uczyć ‘jak to się robi’ – w stanach zaszło to już tak daleko, że sięgnęli bo bardzo kontrowersyjne rozwiązania.
Ciekaw jestem, czy NP NaszaKlasa zrobiłaby akcję ‘usuń konto na facebooku dostaniesz od nas 20 000 eurogąbek’
Adrian Ninard
Odpowiadając na pytanie mogę być jedynie przedstawicielem pierwszej szkoły oceny kampanii. Czyli zwracającej uwagę na kreatywność. O skuteczności bądź nie wiedzą dyrektorzy firm, na których biurkach lądują wszelkie raporty i analizy. Chciałbym zwrócić uwagę na dwa przypadki.
1. Kampania sieci komórkowej – Heyah. Wspierające kampanię telewizyjną filmiki w internecie ze słynnym “Through – Sru” i “Kruczkami”. Filmiki umieszczono m.in. na YouTube. Zrobiły niewątpliwie furorę docierając do zakładanej grupy odbiorczej, ludzi młodych, aktywnych, znających języki. Przesyłano sobie linki do reklamy i ustawiano opisy nawiązujące do niej na Gadu-Gadu. Myślę, że zabawna forma przekazu nie przysłoniła treści, ceny rozmów i smsów w Heyah. Kampania ta ogólnie wpisuje się w wizerunek Heyah jako młodzieżowej marki. Jeszcze przez długi czas jak ktoś powie: “no to sru” uśmiechniemy się, wiedząc do czego nawiązuje dana osoba.
2. Kampania tygodnika “Przekrój”. Jakieś 1,5 roku temu ta gazeta miała anachroniczną stronę internetową, nie przystającą do nowych czasów. W 2009 roku nastąpiło nowe otwarcie. Począwszy od newslettera, poprzez materiały multimedialne i dodatkowe teksty, skończywszy na elementach społecznościowych. Wszystko to już jest obecnie standardem. Co w takim razie odróżnia “Przekrój” od innych sieciowych wizytówek pism ? Korzystanie z Blip-u, nieformalny blog redakcyjny i stworzenie swojego profilu na Facebook. Nie są to wyłącznie jednorazowe działania na pokaz. Bardzo prężnie działania podejmowane są choćby na Facebooku, gdzie tygodnik ma wielu fanów. Jest to słuszna droga, w momencie gdy chce się uchodzić za przedstawiciela inteligencji, ludzi na bieżąco zaznajomionych w technologicznych i kulturalnych nowinkach. Może to być podstawą do stworzenia realnej “cywilizacji Przekroju”. Nie wiadomo czy grupy nowych czytelników, ale na pewno grupy osób skupionej wokół tej prasowej marki.
Łukasz Plutecki
Dla mnie Motorola Droid. Firma, która praktycznie wychodziła z rynku telefonów stworzyła dobry produkt i skutecznie wprowadziła go na rynek. Jeśli doda się, iż jest to rynek zdominowany przez bardzo silnego gracza, tj. Apple i iPhone’a, to stworzenie skutecznego przekazu i odróżnienie się od konkurencji wydaje się arcytrudne.
Motorola stworzyła szereg filmów, których wyrazistość i komunikację można porównać do reklam Apple vs Microsoft.
Takiej kampanii nie miał żaden z telefonów HTC oraz Nexus One. Co prawda Google z czasem – stosując sobie dobrze znany cichy marketing – pewnie zajmie silną pozycje na rynku telefonów, ale w tym momencie Nexus One pełni raczej funkcje autoryzacji i potwierdzenia, iż Android OS jest “for real”. Natomiast Motorola nadal sprzedaje i wprowadza kolejne telefony.
Julianna Orzechowska
Dla mnie numerem jeden jest kampania chipsów Lays. Trafiłam na nią z Naszej Klasy ale jeszcze na kilku portalach mi także mignęła. Chodzi tutaj o stworzoną grę polegającą na nadzorowaniu procesu produkcyjnego chipsów Lays. Sama skusiłam się na grę i muszę przyznać, że serwery pękały w szwach od użytkowników. Nie dość, że przekierowanie w pierwszej kolejności prowadziło nie bezpośrednio do gry ale na stronę z reklamą nowych smaków chipsów, to jeszcze sam fakt znacznej ilości nagród – począwszy od rankingu dziennego w którym każdego dnia pierwsze cztery osoby otrzymują karton chipsów – był kuszący. Oczywiście dla wielu osób z pewnością możliwość poznania procesu produkcji chipsów mogła być pasjonująca bo gra rozpoczyna się od magazynu do którego dostarczane są ziemniaki, a kończy na strefie załadowczej kartonów z chipsami na samochody dostawcze. Gra wydaje się naprawdę monotonna ale wciąga bardzo szybko. Nagrody kuszą a marka pozostaje w głowie na długo i wypiera pozostałe. Mnie osobiście sam fakt obserwacji wszystkiego skłonił do zakupu chipsów Lays następnego dnia. W sklepie widziałam tylko je. Potem dopiero zaczęłam zastanawiać się głębiej i doszłam do wniosku, że to doskonała gra, ale przede wszystkim na moją podświadomość. Czyli sukces murowany.
Link do strony – http://www.najlepszepodsloncem.pl/